Komisja d/s Energii z Kalifornii w znacznym stopniu zaostrzyła normy energetyczne, które zostały skierowane do producentów telewizorów. Do 2011 roku zużycie energii w telewizorach o przekątnej do 58 cali ma zmniejszyć się o 33%, a do 2013 roku aż o 50%. Jak można się spodziewać nie wszyscy producenci telewizorów są z tej decyzji zadowoleni.

Według Organizacji Consumer Electronics Association (CEA), która zrzesza dużą liczbę producentów, taka decyzja spowoduje wzrost kosztów produkcji, a co za tym idzie wzrost kosztów zakupu. Ponadto spowolni, a nawet zahamuje postęp technologiczny i różne innowacje. Natomiast komisja energetyki przedstawiła argumenty, które przemawiają za zmianami i są bardzo przekonywujące. Przede wszystkim w znacznym stopniu nastąpią duże oszczędności, bo aż na kwotę 8,1 miliarda dolarów w ciągu 10 lat, dodatkowo zmniejszy się również emisja gazów cieplarnianych, i to aż o 3 miliony ton rocznie. Co tak naprawdę dla producentów oznacza decyzja Komisji? Przede wszystkim do stycznia 2010 roku, producenci elektroniki muszą dostosować swoje produkty do nowych wymagań. Według Komisji wcale nie ma aż tak wiele telewizorów, które na dzień dzisiejszy nie spełniałyby nowych norm, a można powiedzieć więcej, że duża część produkowanych obecnie telewizorów spełnia jeszcze bardziej rygorystyczne normy energetyczne. W chwili obecnej jedynie plazmy Full HD nie spełniają tych norm, choć i tak nie są to wszystkie produkowane odbiorniki, więc może nie będzie tak źle z zastosowaniem się do tych wymagań.

Zalecenia komisji kalifornijskiej mówią o tym, że na przykład odbiornik 32 cale nie może pobierać więcej energii aniżeli 116 W, a od 2013 roku 75 W. Kalifornia jest pierwszym stanem w USA, który wprowadził takie właśnie rozwiązania. Być może niedługo pozostali pójdą ich śladem, bo przecież powinno nam wszystkim zależeć na ochronie naszego naturalnego środowiska.