Cenzurowanie wyników przez Google stało się faktem po naciskach ze strony przedstawicieli branży rozrywkowej. Amerykańskie stowarzyszenie dbające o interesy studiów filmowych MPAA wraz ze zrzeszeniem amerykańskich wydawców muzyki RIAA dążyły do wprowadzenia w życie przez Google’a kolejnych kroków utrudniających istnienie piractwa. Google kilka tygodni temu zapowiedziało, że zamierza zacząć filtrowanie podpowiedzi oraz dynamicznych wyników wyszukiwania, które wyświetlają się podczas wpisywania zapytania do wyszukiwarki. Natomiast same wyniki nadal będą zwracane poprawnie. Cenzura zastosowana przez Google’a przykładowo dotyczy takich słów kluczowych, jak „BitTorrent”, „torrent”, „uTorrent”, czy „Megaupload”.

Działania wykonane przez Google mogą wydawać się kontrowersyjne, ponieważ protokół sieci i dystrybucja plików BitTorrent oraz klient tej sieci uTorrent nie są same w sobie nielegalne. Dotyczy to także RapidShare czy Megaupload. Odmienną problematyczną kwestią jest za to udostępnianie przez ich użytkowników treści, które są chronię prawami autorskim.

Przy okazji Google wprowadziło filtrację wyników słowa „torrent” co jest krzywdzące dla wielu użytkowników ponieważ osoby, które na przykład będą chciały znaleźć obraz z dystrybucją systemu operacyjnego Ubuntu nie otrzymają żadnych podpowiedzi od wyszukiwarki. W internecie znajduje się wiele filmów, gier, programów, które dostępne są w pełni legalnie i za darmo. Niestety przez działanie Google znalezienie takich plików stanie się o wiele trudniejsze.

Zastępca dyrektora ds. marketingu Simon Morrise z firmy BitTorrent uważa, że działania Google są zbyt szerokie. Twierdzi on, że BitTorrent to ich znak towarowy do której każdy internauta powinien mieć dostęp. Uzasadnia on bezsensowność posunięcia Google’a tym, że użycie frazy „BiTorrent” zwraca wiele przydatnych odnośników z informacją o jego firmie, oprogramowaniu oraz otwarto-źródłowym protokole.

Inna kontrowersyjną sprawą jest to, że filtr zatrzymuje frazy związane z BitTorrent, uTorrent czy Xuneli, ale przepuszcza takie frazy jak BitComet, BitLord, Vuze, The Pirate Bay czy Isohunt (które także związane są z siecią BitTorrent i jej plikami). Podobnie ma się sprawa z serwisami RapidShare oraz Megaupload, które w wyszukiwarce zostały zablokowane, a z kolei 4shared, HotFile czy też MediaFire nadal otrzymują podpowiedzi.

Fraza „torrent”, jest w każdym miesiącu wpisywana w Google mniej więcej 151 milionów razy. Krajami w których była najczęściej wpisywana ta fraza są Indie, Węgry, Korea Południowa, Rumunia, Chorwacja, Gabon, Senegal, Macedonia oraz Włochy. Z kolei fraza „RapidShare” pojawiała się średnio 55 milionów razy. Przeważnie w Czechach, Grecji, Mauritiusie, Polsce, Niemczech, Kambodży, Słowacji, Madagaskarze, Albanii oraz Pakistanie.