Wszyscy ci, którzy mają problemy z bolącą głową, z zawrotami głowy i chorują na chorobę Meniere’a mogą liczyć na pewien przełom w leczeniu ich schorzenia. Naukowcom udało się opracować implant, który potrafi zmniejszyć ich cierpienia. Opracowany implant jest niczym innym jak znanym od lat implantem ślimakowym, który stosuje się w rehabilitacji głębokiego niedosłuchu lub głuchoty.

Implant ślimakowy został na nowe potrzeby trochę zmodyfikowany. Zamiast jednego zestawu elektrod, które stymulowały nerw słuchowy, znalazły się w nim trzy krótkie zestawy przeznaczone do stymulowania nerwu przedsionkowego, który jest odpowiedzialny i spełnia dość odpowiedzialną rolę, za utrzymanie równowagi.

Implant przedsionkowy ma być odpowiednikiem rozrusznika serca, którego zadaniem jest powstrzymanie odczuć związanych z zawrotami głowy. Jak na razie urządzenie będzie testowane przez kilka tygodni.

Wyżej wymienione schorzenie związane jest z zaburzeniem pracy błędnika, a co się z tym wiąże z zachowaniem i utrzymaniem odpowiedniej równowagi. W chorobie Meniere’a, a właściwie w jej jednym z cięższych przypadków następują spore napady zaburzeń równowagi, co wiąże się bezpośrednio z tym, że chory musi usiąść, zamknąć oczy, oraz odczekać dłuższą chwilę kiedy zacznie działać lek, dlatego też zastosowanie implantu to duży przełom i ułatwienie życia chorym. Mając implant pacjent nie będzie musiał połykać leków.

W chwili obecnej urządzenie jest testowane przez 10 chorych, którym podłączono implant elektrodami do ucha wewnętrznego. Testy są nadzorowane przez amerykańską agencję regulującą dopuszczanie na rynek leków i urządzeń medycznych.