Praca recenzenta gier to dla wielu młodych ludzi wielkie marzenie. Wyobrażenie o tej pracy jest często mylne. Większości kojarzy się ona jedynie z przyjemnościami jakimi jest samo granie, pochwały od czytelników, wyjazdy zagraniczne, itd, ale to tylko część przyjemności z bycia recenzentem. Oprócz przyjemności zajęciu towarzyszą także te mniej przyjemne chwile, które czynią je mniej atrakcyjnym.
Wiele osób uważa, że samo granie w gry jest bardzo przyjemne i należy do bardziej miłych akcentów w tej pracy. Jednak nic bardziej mylnego, ponieważ nie zawsze granie jest zbyt przyjemne. Zwłaszcza wtedy jeżeli musimy grać w nieskończenie dużą liczbę godzin. Bez przerwy należy zaczynać grę od początku, kontynuować ją, nawet wtedy kiedy nie bardzo ma się na to ochotę i gra po prostu najzwyczajniej zaczyna nas nudzić, a tu trzeba ja kontynuować żeby napisać wiarygodną recenzję. Widać więc, że recenzent nie ma łatwego życia.
Najgorzej jest wtedy kiedy do oceny dostaje się dość przeciętną lub zupełnie złą grę. I wtedy co? Wtedy dopiero zaczyna się udręka, bo przecież opinię trzeba napisać i trzeba to zrobić jak najlepiej. Można to zrobić tylko w jeden sposób, poprzez ciągłe granie aż do momentu poznania wszystkich szczegółów, wyszczególnienia wszystkich wad lub zalet.
Mówimy tutaj o graniu, ale właściwie recenzent nie gra tylko testuje, a testowanie wymaga poznawania nowych tajników, szukania nowych rozwiązań. Tester nie czerpie przyjemności z grania, bo po prostu on jej nie ma. Przyjemność grania została u niego zastąpiona koniecznością sprawdzania wszystkich ewentualności. Przeważnie na testy i napisanie tekstu jest przewidziana mała ilość czasu, dlatego taki recenzent pracuje pod presją czasu i w dużym stresie. Tym bardziej, że wie iż opinia jaką wyda w dużej mierze zaważy na losie gry. Musi niekiedy obawiać się także opinii graczy, którzy wcale nie muszą się z nim zgadzać. Widać więc, że wbrew pozorom recenzent wcale nie ma lekko.